 - Wygraliśmy w trudnych warunkach. Były okresy dobrej i słabej gry, ale jeśli weźmie się pod uwagę nasz młody, raczkujący zespół i doświadczonych Bułgarów, to uważam, że można być zadowolonym z tego spotkania - powiedział Franciszek Smuda na pomeczowej konferencji prasowej po wygranym pojedynku reprezentacji Polski z Bułgarią.
Selekcjoner polskiej kadry przyznał, iż polski zespół nie był jeszcze "pewny na tym boisku", wciąż popełnia drobne błędy, ale wynika to zarówno ze stanu murawy na jakiej przyszło grać, jak i ciągłych rotacji, poszukiwania najlepszych opcji personalnych.
Smuda nie chciał nikogo wyróżnić, nawet strzelców bramek – Lewandowskiego i Błaszczykowskiego. – Jestem typem, który nie wyróżnia bohaterów. Lewandowski mógł rozegrać jeszcze lepsze spotkanie. My musimy mieć taki zespół, w którym wszyscy są bohaterami - powiedział.
Popularny "Franz" żartował, że niedługo granatowe stroje, w których wystąpiła polska drużyna, będą najdroższymi jakie firma Nike będzie sprzedawać.
Selekcjoner powiedział także, że kilku zawodników, jak Marcin Kowalczyk, jest w trakcie przygotowań do sezonu. Dlatego trzeba dać im chwilę na rozegranie się. Podobnie z Dariuszem Dudką, który popełniał błędy, ale jest rozgrzeszony, bo nie gra. - Musimy wyszukać to co najlepsze na tych pozycjach, czyli bocznej obronie. Jak się nie gra w klubie, to się będzie miało problemy, jak Dudka. Ale Darek zadeklarował się, że już szuka klubu, w którym zacznie regularnie występować. Robię to, co chcę robić – czyli jak najszybciej stworzyć zespół, jak najszybciej wybrać piłkarzy. Nie patrzę na razie na wyniki, my musimy się uczyć, grać z mocnymi przeciwnikami. Można mieć wspaniałe passe, z takimi drużynami jak Malta, Kazachstan, Azerbejdżan, Litwa, Łotwa, ale po co? Lepiej się czegoś nauczyć – zakończył Franciszek Smuda.
|